Porażenie nerwu twarzowego po nurkowaniu – przypadek Jarosława Pieczonki „Miami” i analiza chirurga plastycznego dr Piotra Florczuka Dąbka
Porażenie nerwu twarzowego po nurkowaniu jest rzadkim, ale klinicznie istotnym powikłaniem urazu ciśnieniowego, które może prowadzić do trwałych zaburzeń mimiki, widzenia oraz funkcji ochronnych oka. W praktyce medycznej przypadki te najczęściej wiążą się z nieprawidłową kwalifikacją zdrowotną do nurkowania, obecnością czynników ryzyka – takich jak infekcje górnych dróg oddechowych – oraz opóźnionym wdrożeniem odpowiedniego leczenia, w tym terapii w komorze dekompresyjnej.
Nie każda historia kliniczna rozpoczyna się jednak od zdarzenia, które w momencie jego wystąpienia budzi niepokój. Znacznie częściej mamy do czynienia z sytuacjami, które w chwili ich trwania nie budzą żadnych wątpliwości, a dopiero z perspektywy czasu układają się w logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy prowadzący do trwałych następstw zdrowotnych. Istnieją zdarzenia, które dziś wydają się oczywiste, ponieważ wpisują się w czytelny schemat przyczynowo-skutkowy, jednak w momencie, w którym mają miejsce, pozostają pozbawione ciężaru, jaki nadaje im dopiero późniejsza wiedza, doświadczenie i świadomość. To właśnie ten rozdźwięk – pomiędzy tym, co wiemy dziś, a tym, co było uznawane za normalne wtedy – stanowi klucz do zrozumienia historii Jarosława Pieczonki ps. Miami.
Jarosław Pieczonka to były funkcjonariusz jednostki anterrorystycznej OP KWP KAT Gdańsk (Kompania Antyterorystyczna OddziałuPrewencji Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku), który przez lata pełnił służbę w jednostkach wymagających ponadprzeciętnej sprawności fizycznej oraz bezwzględnego podporządkowania procedurom i decyzjom przełożonych. Szkolenia nurkowe stanowiły integralną część tej formacji – nie jako element rekreacyjny, lecz jako narzędzie operacyjne, wymagające precyzji, dyscypliny oraz powtarzalnego zaliczania określonych głębokości. W tamtym czasie wiedza dotycząca przeciwwskazań do nurkowania była znana, jednak w praktyce jej stosowanie oraz podejście do oceny ryzyka często różniły się od współczesnych standardów, co sprawiało, że objawy – dziś jednoznacznie uznawane za wykluczające udział w nurkowaniu – bywały bagatelizowane.

Wywiad u Żurnalisty marzec 2026
To właśnie w takich realiach doszło do zdarzenia, które na trwałe zmieniło jego stan zdrowia. Podczas jednego ze szkoleniowych zajęć nurkowych w 1997 roku doszło do nagłego urazu neurologicznego, którego skutki – mimo leczenia i wielomiesięcznej rehabilitacji – pozostają odczuwalne do dziś. Jego przypadek nie jest jedynie indywidualną historią, lecz stanowi istotny materiał do analizy medycznej, ukazujący znaczenie czasu reakcji, właściwej kwalifikacji do nurkowania oraz konsekwencji opóźnionej interwencji.

Przedstawiony przypadek został uzupełniony komentarzem chirurga plastycznego dr Piotra Florczuka-Dąbka, specjalizującego się w chirurgii rekonstrukcyjnej oraz leczeniu następstw uszkodzeń nerwu twarzowego, posiadającego doświadczenie w pracy z pacjentami z długofalowymi powikłaniami neurologicznymi, który omawia patofizjologię urazu oraz możliwości leczenia – zarówno w fazie ostrej, jak i wiele lat po jego wystąpieniu.

Nic nie zapowiadało, że coś pójdzie nie tak
Jarosław Pieczonka ps. Miami:
„To nie był dzień, który czymkolwiek się wyróżniał. Byłem na obozie nurkowym, kolejnym, który trzeba było zaliczyć, bo tak wyglądała służba. Miałem już doświadczenie, miałem uprawnienia, schodziłem pod wodę wielokrotnie wcześniej i wszystko działało tak, jak powinno. W takich sytuacjach nie analizujesz każdego kroku, tylko wykonujesz zadanie, bo dokładnie tak jesteś nauczony funkcjonować.”
To jest dokładnie ten moment, w którym doświadczenie zaczyna działać przeciwko czujności – bo wszystko wygląda znajomo i przewidywalnie. W praktyce nurkowej to właśnie takie sytuacje są najbardziej zdradliwe, ponieważ większość poważnych urazów nie wynika z braku umiejętności, lecz z pozornie niewielkich odstępstw od stanu pełnej sprawności organizmu.
Katar, który pod wodą przestaje być drobiazgiem
Jarosław Pieczonka ps. Miami:
„Byłem przeziębiony. Miałem problem z zatokami, miałem katar, czułem, że organizm nie jest w pełni sprawny, ale to nie było coś, co wtedy traktowało się jako powód, żeby się wycofać. Zgłosiłem ten fakt. Nikt nie mówił, że to jest realne zagrożenie. To była rzecz, którą się ignorowało, bo nie miała znaczenia w kontekście tego, co było do zrobienia.”
To właśnie na tym etapie pojawia się pierwszy moment, w którym konieczne jest spojrzenie medyczne, pozwalające zrozumieć mechanizm tego, co zaczęło się dziać w organizmie.
Co naprawdę dzieje się w głowie przy zmianie ciśnienia
dr Piotr Florczuk-Dąbek chirurg plastyczny:
„Aby zrozumieć, w jaki sposób dochodzi do uszkodzenia nerwu twarzowego w trakcie nurkowania, należy spojrzeć na problem nie tylko przez pryzmat samego zdarzenia, ale przede wszystkim przez kontekst anatomiczny, który w tym przypadku odgrywa ważną rolę. Nerw twarzowy przebiega w obrębie kości skroniowej – struktury zwartej, sztywnej i pozbawionej możliwości kompensacji nagłych zmian ciśnienia – znajdując się jednocześnie w bezpośrednim sąsiedztwie ucha środkowego, które jako pierwsze reaguje na zaburzenia równowagi ciśnieniowej.
W sytuacji gwałtownej zmiany ciśnienia podczas nurkowania może pojawić się nie tylko miejscowy obrzęk, ale również ucisk struktur nerwowych oraz ich przejściowe niedokrwienie, które – w zależności od czasu trwania i intensywności – może mieć charakter odwracalny lub prowadzić do trwałego uszkodzenia nerwu. W skrajnych przypadkach nie można wykluczyć również mikroubytków w obrębie kości skroniowej, które zaburzają fizjologiczną równowagę i mogą stanowić wrota dla procesów zapalnych.
Warto podkreślić, że mechanizm ten nie jest zarezerwowany wyłącznie dla nurkowania – analogiczne zjawiska występują przy nagłej dekompresji w lotnictwie oraz przy działaniu fali uderzeniowej, gdzie dynamiczna zmiana ciśnienia wpływa na struktury ucha i funkcję nerwu twarzowego.”
Uszkodzenie nie zaczyna się w chwili pojawienia się objawów – zaczyna się wcześniej, gdy zaburzone zostaje wyrównywanie ciśnienia i w zamkniętych strukturach ucha środkowego rośnie ciśnienie, które może uciskać nerw twarzowy.
Moment, w którym organizm przestaje sobie radzić
Jarosław Pieczonka ps. Miami:
„Schodziłem normalnie. Nie było żadnego momentu, który by mnie zatrzymał. Wszystko wyglądało dokładnie tak, jak zawsze, dlatego nie było powodu, żeby cokolwiek przerywać. Dopiero przy wynurzaniu zaczęło się coś dziać i to było coś, czego nie dało się pomylić z niczym innym. Najpierw pojawiło się ciśnienie w głowie, w zatokach, takie uczucie narastającego napięcia, które nie ustępowało. A potem ból – bardzo specyficzny, głęboki, jakby ktoś uderzył mnie młotkiem w głowę od środka. To nie był ból, który można zignorować. To był moment, w którym wiesz, że coś się wydarzyło, tylko jeszcze nie wiesz co.”

Przy katarze zatoki są niedrożne, a pod wodą nawet taka drobna blokada wystarczy, żeby zamiast wyrównania ciśnienia pojawił się nacisk tam, gdzie normalnie go nie ma.
dr Piotr Florczuk-Dąbek chirurg plastyczny:
„Z pozoru niewinna infekcja górnych dróg oddechowych, taka jak katar czy zapalenie zatok, w rzeczywistości istotnie zmienia warunki fizjologiczne w obrębie ucha środkowego i struktur sąsiednich. Obrzęk błon śluzowych, zwiększone przekrwienie oraz zaburzenia drożności przewodów odpowiadających za wyrównywanie ciśnienia powodują, że organizm traci zdolność do adaptacji w warunkach zmieniającego się środowiska.
W takich okolicznościach nurkowanie przestaje być czynnością kontrolowaną, a zaczyna stanowić realne zagrożenie, ponieważ zmiany ciśnienia nie są równoważone w sposób fizjologiczny, co prowadzi do zwiększonego nacisku na struktury nerwowe. Może to skutkować zarówno przejściowym niedokrwieniem nerwu twarzowego, jak i jego trwałym uszkodzeniem, szczególnie jeśli ekspozycja na niekorzystne warunki jest przedłużona.”
Choć trudno jednoznacznie określić takie stany jako bezwzględne przeciwwskazanie w każdym przypadku, z punktu widzenia praktyki klinicznej należy je traktować jako czynnik znacząco podnoszący ryzyko powikłań, którego nie należy bagatelizować.

Jarosław Pieczonka ps. Miami:
„Wyszedłem na powierzchnię i przez chwilę było tak, jakby wszystko się uspokoiło. Usiadłem, odetchnąłem i miałem wrażenie, że organizm wraca do normy. I to jest właśnie ten moment, który jest najbardziej zdradliwy, bo wydaje ci się, że skoro możesz funkcjonować, to znaczy, że nic poważnego się nie wydarzyło.”
Chwilowa poprawa nie oznacza jednak zatrzymania procesu uszkodzenia – w takich sytuacjach objawy mogą na moment ustąpić, podczas gdy przeciążenie struktur utrzymuje się dalej i narasta wraz ze zmianą ciśnienia. W praktyce właśnie takie „chwilowe odpuszczenie” często usypia czujność i opóźnia reakcję
Pierwszy sygnał, że to nie jest chwilowy problem
Jarosław Pieczonka ps. Miami:
„Po chwili zorientowałem się, że nie mogę zamknąć oka. Powieka nie reagowała. To nie było osłabienie, tylko brak reakcji. Do tego zaczęło mi łzawić oko i czułem, że twarz zaczyna się zmieniać, jakby mięśnie przestawały działać razem.”
dr Piotr Florczuk-Dąbek chirurg plastyczny:
„W takich przypadkach czas jest absolutnie najważniejszy. Jeżeli istnieje podejrzenie urazu ciśnieniowego, pacjent powinien jak najszybciej trafić do komory dekompresyjnej. Mówimy o godzinach, nie dniach. Każde opóźnienie znacząco zmniejsza szanse na pełne cofnięcie objawów.”
Kiedy problem przestaje się cofać

Jarosław Pieczonka ps. Miami:
„Na początku masz jeszcze nadzieję, że to się cofnie, że organizm wróci do równowagi, tylko potrzebuje czasu, ale z każdą godziną zaczynasz widzieć, że to nie jest chwilowe zaburzenie, tylko coś, co zaczyna się utrwalać. Twarz zaczęła się zmieniać w sposób, którego nie dało się zatrzymać – opadała, przestawała reagować, a ja miałem poczucie, że tracę nad nią kontrolę, że to nie jest już kwestia odczucia, tylko realnej, widocznej zmiany.”
To, co obserwuje pacjent, ma bardzo konkretne uzasadnienie w fizjologii uszkodzeń nerwów -zaburzone przewodzenie impulsów sprawia, że mięśnie przestają reagować, a brak pracy mięśni szybko zaczyna być widoczny na twarzy. Im dłużej ten stan się utrzymuje, tym większe ryzyko, że zmiany się utrwalą.
dr Piotr Florczuk-Dąbek chirurg plastyczny:
„Zakres uszkodzenia nerwu twarzowego zależy nie tylko od samego mechanizmu urazu, ale również od jego intensywności oraz czasu trwania. W klasyfikacji Seddona i Sunderlanda wyróżniamy kilka stopni uszkodzeń, które w sposób bezpośredni przekładają się na rokowanie.
W przypadku neuropraxii mamy do czynienia z przejściowym blokiem przewodzenia, który nie wiąże się z uszkodzeniem strukturalnym nerwu i jest odwracalny, natomiast w przypadku axonotmesis dochodzi już do uszkodzenia aksonów, przy zachowanej osłonce, co oznacza, że proces regeneracji jest możliwy, ale długotrwały i nie zawsze pełny.
Najcięższą postacią jest neurotmesis, czyli całkowite przerwanie ciągłości nerwu, które bez interwencji chirurgicznej prowadzi do trwałego deficytu funkcji, a tym samym do sytuacji, w której organizm nie jest w stanie samodzielnie przywrócić pierwotnego stanu.”
Dlaczego objawy nie cofają się w pełni
Jarosław Pieczonka ps. Miami:
„Najtrudniejsze jest to, że coś wraca, ale nie tak, jak było wcześniej. Oko zaczyna się zamykać, twarz zaczyna reagować, ale czujesz, że to nie jest pełna kontrola, że coś działa inaczej, jakby organizm próbował się dostosować, ale nie był w stanie wrócić do pierwotnego układu.”
To doświadczenie jest niezwykle typowe dla pacjentów z uszkodzeniem nerwu twarzowego – częściowy powrót funkcji nie oznacza pełnej regeneracji, ponieważ włókna nerwowe mogą przewodzić impulsy w sposób nieuporządkowany, co daje efekt ruchu, ale bez dawnej precyzji i kontroli. Z zewnątrz widać poprawę, ale pacjent wyraźnie czuje, że to nie jest ten sam mechanizm, który działał wcześniej.
dr Piotr Florczuk-Dąbek chirurg plastyczny:
„Jeżeli dochodzi do uszkodzenia nerwu twarzowego, a leczenie nie zostanie wdrożone natychmiast, organizm wchodzi w proces nieprawidłowej regeneracji, w którym impulsy nerwowe nie są przekazywane w sposób fizjologiczny, lecz tworzą się nieprawidłowe połączenia, prowadzące do zaburzeń funkcji mięśni. W efekcie pacjent może odzyskać część ruchomości, ale często towarzyszą temu trwałe zaburzenia, takie jak asymetria twarzy, napięcia mięśniowe czy problemy z kontrolą mimiki.”
Dodatkowo należy pamiętać, że nerw twarzowy jest nerwem mieszanym, co oznacza, że jego uszkodzenie wpływa nie tylko na funkcję ruchową, ale również na czucie smaku w przednich dwóch trzecich języka oraz funkcje przywspółczulne, takie jak wydzielanie łez czy śliny, co przekłada się na szeroki zakres objawów, które mogą utrzymywać się przez wiele lat.
Dlaczego rehabilitacja pomaga, ale nie przywraca wszystkiego
Jarosław Pieczonka ps. Miami:
„Przez pół roku jeździłem na rehabilitację, regularnie, bez przerw, robiąc wszystko, co było dostępne, bo wiedziałem, że to jest jedyna droga, żeby coś odzyskać. I to działało, ale nie w taki sposób, że wszystko wróciło do normy. To była raczej walka o to, żeby odzyskać jak najwięcej, a nie wszystko.”
Rehabilitacja stanowi jeden z filarów leczenia, jednak jej rola jest często źle rozumiana — nie polega na „przywróceniu” nerwu, tylko na ponownym nauczeniu mięśni pracy w nowych warunkach, gdzie sygnał nerwowy jest już zmieniony.
dr Piotr Florczuk-Dąbek chirurg plastyczny:
„Rehabilitacja neurologiczna jest absolutnie podstawą w leczeniu porażenia nerwu twarzowego, szczególnie w przypadkach, w których struktura nerwu została zachowana, ponieważ pozwala na poprawę funkcji mięśni oraz wspiera proces regeneracji poprzez stymulację nerwowo-mięśniową.
Należy jednak jasno podkreślić, że jej celem nie jest cofnięcie uszkodzenia, lecz maksymalizacja funkcji, które pozostały, dlatego w wielu przypadkach nie jesteśmy w stanie przywrócić stanu sprzed urazu.”
To nie znika – tylko wraca w różnych momentach
Jarosław Pieczonka ps. Miami:
„To nie jest coś, co znika. To jest coś, co zostaje z tobą i w różnych momentach wraca. Są dni, kiedy jest dobrze, ale są też takie, kiedy czujesz napięcie, kiedy coś zaczyna się dziać z okiem, kiedy pojawia się ból, który przypomina ci, że to się nigdy nie skończyło.”
dr Piotr Florczuk-Dąbek chirurg plastyczny:
„Pacjenci bardzo często zgłaszają, że po latach objawy wracają lub się nasilają, co wynika z faktu, że uszkodzony układ nerwowo-mięśniowy pozostaje bardziej wrażliwy na bodźce zewnętrzne, takie jak zimno, wiatr czy stres. Nie jest to nowa choroba, lecz konsekwencja starego urazu, który zmienił sposób funkcjonowania układu nerwowego.”
Chirurgia plastyczna – między funkcją a estetyką twarzy
dr Piotr Florczuk-Dąbek chirurg plastyczny:
„Współczesna chirurgia plastyczna i rekonstrukcyjna daje nam wiele możliwości poprawy zarówno funkcji, jak i estetyki twarzy, jednak wybór metody zależy od rodzaju urazu i czasu, jaki upłynął od jego wystąpienia. W przypadku świeżych uszkodzeń możliwe jest bezpośrednie zeszycie nerwu, wykonanie przeszczepu kablowego lub przeszczepu krzyżowego, natomiast w przypadkach odległych stosujemy procedury dynamiczne i statyczne, które mają na celu poprawę funkcji poprzez wykorzystanie innych struktur mięśniowych.
Jednym z przykładów jest wykorzystanie mięśnia skroniowego, który przejmuje część funkcji mięśni mimicznych, co pozwala na poprawę zamykania oka, unoszenia kącika ust oraz funkcji żucia, jednak nie przywraca pełnego czucia. W bardziej zaawansowanych przypadkach stosuje się wolne przeszczepy mięśniowe, które wymagają mikrochirurgicznego zespolenia naczyń i nerwów, co czyni je jednymi z najbardziej złożonych procedur w chirurgii rekonstrukcyjnej.”
Czas reakcji ma znaczenie
dr Piotr Florczuk-Dąbek chirurg plastyczny:
„W takich sytuacjach najważniejszy jest moment, w którym pojawiają się pierwsze objawy i szybkość dalszych działań. To właśnie pierwsze godziny mają największy wpływ na to, jak rozwinie się uraz i jakie będą jego konsekwencje ”
Czy po latach można jeszcze coś zrobić – pytanie, które wraca najczęściej
Jarosław Pieczonka ps. Miami:
„Bardzo często zadaję sobie jedno pytanie: czy to da się jeszcze naprawić. I to jest pytanie, które mnie prześladuje, bo kiedy żyjesz z czymś przez lata, uczysz się funkcjonować, ale to nie znaczy, że przestajesz myśleć o tym, czy można wrócić do tego, co było wcześniej. I im więcej czasu mija, tym bardziej rozumiesz, że nie chodzi już tylko o wygląd, tylko ten stracony komfort życia, o to, jak funkcjonujesz na co dzień.”
dr Piotr Florczuk-Dąbek chirurg plastyczny:
„W przypadkach odległych czasowo leczenie chirurgiczne opiera się przede wszystkim na procedurach zastępczych, ponieważ nie mamy już możliwości odtworzenia pierwotnej struktury nerwu. W takich sytuacjach wykorzystujemy inne mięśnie i nerwy do przejęcia funkcji uszkodzonych struktur, co pozwala na poprawę funkcji, ale nie oznacza powrotu do stanu sprzed urazu.
W najbardziej zaawansowanych przypadkach stosuje się, jak wpomniałem wcześniej, wolne przeszczepy mięśniowe pobierane z innych części ciała wraz z naczyniami i nerwami, które następnie są zespolone mikrochirurgicznie w nowym miejscu, jednak są to procedury bardzo złożone, wymagające długiego procesu regeneracji i obarczone ryzykiem powikłań, dlatego kwalifikacja pacjenta ma tutaj niesamowite znaczenie.”
Najczęstsze błędy – gdzie medycyna przegrywa z czasem
dr Piotr Florczuk-Dąbek chirurg plastyczny:
„W przypadku porażenia nerwu twarzowego wywołanego urazem ciśnieniowym rozpoznanie opiera się w dużej mierze na wywiadzie, ponieważ to on pozwala powiązać objawy z ekspozycją na zmianę ciśnienia. Jeżeli pacjent po nurkowaniu, locie samolotem czy ekspozycji na falę uderzeniową prezentuje objawy takie jak opadnięcie kącika ust, wygładzenie fałdu nosowo-wargowego czy zaburzenia zamykania powieki, należy podejrzewać uszkodzenie nerwu twarzowego.
Najważniejsze jest jednak nie tylko rozpoznanie samego uszkodzenia, ale również określenie jego lokalizacji oraz stopnia, co wymaga zastosowania badań takich jak EMG, które pozwala ocenić przewodnictwo nerwowe, a także badań obrazowych, takich jak MRI lub CT, które umożliwiają ocenę struktur anatomicznych w obrębie kości skroniowej.
W mojej ocenie bardzo istotne jest również to, aby możliwie wcześnie wykonać diagnostykę funkcjonalną, obejmującą między innymi ocenę smaku w przednich dwóch trzecich języka oraz ocenę czucia temperatury, ponieważ pozwala to dokładniej określić zakres uszkodzenia.”
Granica, której nie widać – moment, w którym kończy się możliwość regeneracji
dr Piotr Florczuk-Dąbek chirurg plastyczny:
„Proces regeneracji nerwu jest ograniczony czasowo i należy pamiętać, że jego tempo wynosi średnio od jednego do trzech milimetrów na dobę, co oznacza, że w przypadku dłuższych odcinków uszkodzenia pełna regeneracja może trwać wiele miesięcy. Jednocześnie istnieje granica czasowa, po której dochodzi do nieodwracalnych zmian w mięśniach, wynikających z ich odnerwienia.
Przyjmuje się, że okres ten nie powinien przekraczać dwunastu miesięcy, ponieważ po tym czasie dochodzi do stopniowego zaniku mięśni, co znacząco ogranicza możliwości leczenia, zarówno zachowawczego, jak i chirurgicznego.”
Głos redakcji, bo edukacja pacjenta jest najważniejsza
Przez osiemnaście lat pracy w środowisku medycznym, obserwując zarówno pacjentów, jak i lekarzy, widzimy wyraźnie, że przypadki takie jak ten nie są jedynie rzadkimi zdarzeniami, lecz częścią szerszego problemu, który polega na niedoszacowaniu znaczenia pierwszych objawów oraz opóźnieniu reakcji w sytuacjach, które wymagają natychmiastowego działania.
Anna Jaskiewicz Aesthetic.Expert:
„W naszej pracy wielokrotnie spotykaliśmy pacjentów, którzy trafiali do specjalistów zbyt późno, nie dlatego, że nie chcieli się leczyć, ale dlatego, że nie mieli świadomości, jak istotny jest czas reakcji. To jest coś, co wciąż wymaga edukacji – zarówno po stronie pacjentów, jak i systemu, który powinien szybciej identyfikować takie przypadki.”
Barbara Szuszkiewicz Aesthetic.Expert:
„Najbardziej poruszające jest to, że wiele z tych historii mogło zakończyć się inaczej, gdyby pierwsze godziny zostały wykorzystane właściwie. Dlatego tak ważne jest, aby o tym mówić w sposób bardzo konkretny, bo tylko wtedy można realnie wpłynąć na świadomość i decyzje pacjentów.”
Podsumowanie dr Piotr Florczuk-Dąbek vs. Jarosław Pieczonka ps. Miami
dr Piotr Florczuk-Dąbek chirurg plastyczny:
To jest dokładnie ten typ historii, który pokazuje, że w medycynie nie zawsze decyduje skala urazu, ale czas reakcji i właściwa decyzja w pierwszym momencie.
To nie jest koniec tej serii z Jarosławem Pieczonką ps. Miami. Ze względu na specyfikę wykonywanego zawodu, a właściwie całego sposobu życia, doznał on w przeszłości wielu urazów i przeszedł przez sytuacje, które dziś stanowią nie tylko materiał do osobistej opowieści, ale również do bardzo konkretnej analizy medycznej.
Do kolejnych historii będziemy wracać w następnych odcinkach oraz w podcastach na YouTube, w których gościem będzie Jarosław Pieczonka Miami, a także specjaliści z zakresu chirurgii plastycznej i innych dziedzin medycyny, dobierani zgodnie z charakterem jego urazów i wskazań medycznych.
Będzie to opowieść nie tylko o samych obrażeniach, lecz również o okolicznościach, które do nich doprowadziły, bo już samo życie Jarosława Pieczonki to materiał na historię, obok której trudno przejść obojętnie. Zapraszamy na kanał Jarosław Pieczonka Miami Moja Historia
Jarosław Pieczonka ps. Miami:
To nie jest historia o tym, co się stało pod wodą. To jest moja historia o tym, co się stało po wyjściu na powierzchnię.
Zapraszamy na social media naszych rozmówców Jarosława Pieczonki ps. Miami oraz dr Piotra Florczuka-Dąbka specjalisty chirurgii plastycznej
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Czy porażenie nerwu twarzowego po nurkowaniu jest trwałe?
Porażenie nerwu twarzowego może mieć zarówno charakter odwracalny, jak i trwały, w zależności od stopnia uszkodzenia oraz czasu wdrożenia leczenia. W przypadkach lekkich dochodzi jedynie do zaburzenia przewodnictwa, natomiast przy cięższych uszkodzeniach może dojść do trwałego deficytu funkcji. Znaczenie ma czas reakcji – im szybciej wdrożone leczenie, tym większa szansa na odzyskanie funkcji.
Czy można nurkować z katarem lub infekcją zatok?
Nurkowanie w trakcie infekcji górnych dróg oddechowych znacząco zaburza mechanizmy wyrównywania ciśnienia w obrębie zatok i ucha środkowego. Obrzęk i niedrożność prowadzą do nieprawidłowej adaptacji organizmu do zmiany ciśnienia. To nie jest kwestia dyskomfortu, ale realnego ryzyka uszkodzenia struktur nerwowych, w tym nerwu twarzowego.
Jak szybko należy reagować po pojawieniu się objawów?
W przypadku podejrzenia urazu ciśnieniowego reakcja powinna być natychmiastowa, ponieważ decydujące znaczenie mają pierwsze godziny od wystąpienia objawów. W tym czasie możliwe jest ograniczenie obrzęku i poprawa warunków regeneracji nerwu. Opóźnienie diagnostyki i leczenia znacząco zwiększa ryzyko trwałych powikłań.
Czy rehabilitacja przywraca pełną sprawność?
Rehabilitacja neurologiczna odgrywa najważniejszą rolę w poprawie funkcji mięśni i wspieraniu regeneracji nerwu, jednak jej możliwości są ograniczone. W przypadku trwałego uszkodzenia nerwu nie jest możliwe pełne odtworzenie jego funkcji. Celem rehabilitacji jest maksymalizacja sprawności, a nie cofnięcie uszkodzenia.
Czy po wielu latach od urazu można jeszcze coś zrobić?
Tak, nawet po wielu latach możliwe jest wdrożenie leczenia chirurgicznego, które może poprawić funkcję i estetykę twarzy. Stosuje się wówczas procedury rekonstrukcyjne i zastępcze, wykorzystujące inne mięśnie i nerwy. Nie zawsze jest możliwy powrót do pełnej sprawności, ale często można znacząco poprawić komfort życia pacjenta.
Powyższe pytania i odpowiedzi powstały na podstawie wieloletniej pracy z pacjentami oraz obserwacji najczęstszych problemów zgłaszanych przed operacjami plastycznymi.
ZASTRZEŻENIE Treści z naszego portalu są jedynie wskazówkami dla zainteresowanych i zawsze rekomendujemy skonsultowanie się z wykwalifikowanym specjalistą w przypadku jakichkolwiek pytań lub wątpliwości dotyczących danego tematu. Nie są to treści edukacyjne. Administratorzy portalu nie ponoszą żadnych konsekwencji wynikających z wykorzystania informacji zawartych na naszych stronach. Wszelkie treści umieszczane na niniejszej stronie internetowej chronione są prawem autorskim.






