Wybór soczewki w zaćmie na całe życie. Okulista Sebastian Gajda wyjaśnia
„Pacjent ma wybór – ale nie każdy ma taki sam” Sebastian Gajda okulista chirurg
Operację zaćmy wciąż opisuje się skrótowo, jakby była wyłącznie technicznym „usunięciem zmętniałej soczewki”. Pacjent przychodzi na zabieg, kładzie się na stole, a potem wstaje i „znowu widzi”. W tym przekazie jest sporo prawdy, bo dla wielu osób to rzeczywiście moment ulgi: koniec zamglonego widzenia, powrót do oglądania telewizji, do prowadzenia samochodu bez stresu, do widoku twarzy bliskich, które znów nabierają ostrości. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta ulga przysłania drugą część historii, mniej spłyconą, ale klinicznie znacznie ważniejszą: podczas operacji wprowadza się do oka najważniejszy w tym zabiegu element – soczewkę, który od pierwszego dnia ma pracować w organizmie przez lata.
Sebastian Gajda, okulista i chirurg, mówi o tym przez pryzmat doświadczenia przeprowadzanych około 1500 operacji usuwania zaćmy rocznie, ale w sposób, który zmienia perspektywę myślenia pacjenta.
„Generalna idea jest taka, że są różne soczewki dające różne możliwości widzenia i warto zastanowić się nad dostępnymi opcjami, bo wszczepiona soczewka ma pozostać w oku do końca życia. To nie jest decyzja na miesiąc czy dwa, tylko na długi odcinek codzienności pacjenta. Dlatego zawsze staram się, żeby pacjent zrozumiał, że nie podejmuje decyzji wyłącznie o operacji, tylko o tym, jak będzie widział i funkcjonował na co dzień po operacji. Czasem dopiero w gabinecie pacjent uświadamia sobie, że nie boi się samej operacji, tylko tego, jak będzie wyglądało życie po niej: czytanie, praca i to, czy będzie musiał znowu wspomagać się okularami na co dzień. I to jest zupełnie właściwy kierunek myślenia.” Sebastian Gajda, okulista
Pacjent ma wybór, ale to nie jest konkurs na najlepszą soczewkę
Między pacjentami krąży dziś kusząca narracja: pacjent ma wybrać soczewkę, najlepiej „najlepszą”, najlepiej taką, po której „nie będzie okularów”. Brzmi to jak zakup sprzętu, a nie decyzja, którą trzeba omówić z lekarzem, i właśnie w tym tkwi problem. W medycynie „najlepsze” nie jest kategorią uniwersalną, bo to, co daje komfort jednej osobie, u innej może oznaczać rozczarowanie, zmęczenie wzroku albo kompromis, którego pacjent w ogóle się nie spodziewał.
Okulista chirurg Gajda odcina ten mit jednym zdaniem, ale zaraz dopowiada, co z tego zdania wynika w praktyce.
„Nie chodzi o to, żeby pacjent na podstawie lektury wybrał sobie soczewkę, ale żeby wiedział, że ma wybór. Bo świadomość wyboru oznacza, że pacjent może przyjść z pytaniami , a nie tylko z hasłem zasłyszanym w Internecie. Ja nie oczekuję, że pacjent będzie rozumiał techniczne zawiłości zabiegu, oczekuję, że powie mi, jak wygląda jego dzień: ile czyta, czy prowadzi auto, ile pracuje przy komputrze. Wtedy rozmowa staje się konkretna. I dopiero wtedy da się omówić, co realnie można osiągnąć na konkretnym oku.”
Pacjent nie ma zostać ekspertem od optyki, tylko ma mieć świadomość, że decyzja nie jest automatycznym „standardem” z dopłatą za „lepszą wersję”. Ma wiedzieć, że musi rozmawiać z okulistą, pytać, doprecyzowywać, opisywać swoje życie, zamiast myśleć, że u każdego zabieg jest identyczny i z identyczną soczewką.
Dlaczego jedni mają szeroki wybór opcji, a inni mniejszy
Pacjent może niekiedy pomyśleć: skoro istnieją różne rozwiązania, to każdy może wybrać dowolne. W praktyce okulistycznej jest odwrotnie. To, że coś istnieje, nie oznacza, że jest idealne dla każdego lub będzie miało zastosowanie w danym oku, przy danej anatomii, przy współistniejących chorobach, albo przy określonych oczekiwaniach.
„Pacjent może mieć przeciwwskazania do jakiegoś typu soczewki, więc jedni mogą mieć szerszy wybór, a inni węższy. I to nie jest kwestia „zabraniania” komukolwiek czegokolwiek, tylko oceny ryzyka i szansy na dobry efekt funkcjonalny. Czasem ograniczeniem jest stan siatkówki, czasem rogówka, czasem jaskra, czasem po prostu to, jak oko i mózg radzą sobie z określonym typem obrazu. Jeżeli wiem, że u kogoś pewne rozwiązanie może dać więcej problemów niż korzyści, to moim zadaniem jest to jasno powiedzieć. Pacjent ma mieć komfort po operacji, a nie poczucie, że wybrał najlepszą soczewkę z polecenia innego pacjenta.” – Sebastian Gajda okulista chirurg
Mniejszy wybór nie oznacza, że pacjent jest w tym wąskim „gorszym” gronie pacjentów, tylko musi wiedzieć, że to efekt kwalifikacji. Medycyna, jeśli ma być odpowiedzialna, musi najpierw odrzucić to, czego nie wolno robić, a dopiero później rozmawiać o tym, co jest możliwe.
Polecamy kanał Sebastiana Gajdy na YouTube oraz social media wypełnione cennymi wskazówkami dla pacjentów →
Najprostszy podział, który pacjent powinien rozumieć
Rynek soczewek potrafi przytłoczyć nazwami, a pacjent szybko wpada w pułapkę porównywania „modeli”, zamiast rozumienia funkcjonalności. Dlatego powinien skupić się na tym co doradza w jego przypadku lekarz, który po dokładnej analizie dobierze soczewkę i bardzo dokładnie wszystko wyjaśni.
„Główny podział soczewek to podział na jednoogniskowe i resztę. To jest dla pacjenta najbardziej intuicyjne, bo od razu przekłada się na jego codzienność. Jednoogniskowa oznacza: wybieramy jedną odległość jako priorytet. „Reszta” to próba poszerzenia zakresu widzenia bez okularów, ale to poszerzenie może wyglądać różnie i mieć różne konsekwencje. Kiedy pacjent rozumie ten podział, przestaje pytać: która jest najlepsza, a zaczyna pytać: która najbardzij do mnie.” – mówi Sebastian Gajda
Pacjent nie musi znać techniki. Pacjent musi rozumieć, że wybiera sposób funkcjonowania, a nie etykietę produktu.
Jednoogniskowe: przewidywalność i prosty kompromis
Soczewki jednoogniskowe bywają wyborem spokojnym, bo są przewidywalne. Dla wielu osób to rozwiązanie wystarczające, pod warunkiem że pacjent rozumie, co dokładnie dostaje, a czego nie dostaje.
„Jednoogniskowe zapewniają dobre widzenie na wybraną odległość… na przykład dal, czyli ogladanie TV albo widoczna droga przy prowadzeniu samochodu, a do bliży typu czytanie gdzie trzeba zakładać okulary. To jest rozwiązanie, które daje stabilność i dla wielu pacjentów jest bardzo komfortowe. Tylko trzeba powiedzieć: to nie jest półśrodek, to jest świadomy wybór tego co dla pacjenta najważniejsze. Jeżeli ktoś ma w głowie obraz życia bez okularów w każdej sytuacji, to soczewka jednoogniskowa tego nie gwarantuje.”– tłumaczy okulista chirurg Sebastian Gajda
Nie każdy pacjent ma taki sam styl życia. Dla jednej osoby okulary do czytania są oczywistością. Dla innej, pracującej intensywnie w odległościach pośrednich, ciągłe sięganie po okulary albo ciągła zmiana korekcji może stać się codzienną uciążliwością.
Jest też wariant odwrotny, rzadziej omawiany, a dla części pacjentów logiczny:
Nie każdy pacjent ma taki sam styl życia. Dla jednej osoby okulary do czytania są oczywistością. Dla innej, pracującej intensywnie w odległościach pośrednich, ciągłe sięganie po okulary albo ciągła zmiana korekcji może stać się codzienną uciążliwością.
Jest też wariant odwrotny, rzadziej omawiany, a dla części pacjentów logiczny:
„Można na odwrót: czytanie bez okularów, a dal w okularach. I to potrafi być świetne rozwiązanie u osób, które większość dnia spędzają w bliży, a jazda samochodem jest dla nich epizodyczna. To nie jest „dziwna opcja”, tylko odpowiedź na realny styl życia. Czasem pacjent dopiero po takim zdaniu orientuje się, że jego największym problemem nie jest telewizor, tylko odczytanie metki w sklepie, telefon, dokumenty, drobne czynności w domu. I wtedy priorytety ustawiają się inaczej.”– Sebastian Gajda okuliasta chirurg
Wybór jest oceną potrzeby pacjenta. Jest odpowiedzią na to, jak naprawdę wygląda jego dzień.
„Reszta”: wieloogniskowe, EDOF i rozwiązania poszerzające zakres widzenia
Gdy pacjent mówi w gabinecie: „nie chcę już nosić okularów”, myśli zwykle tak: zrobię operację i temat okularów zniknie na zawsze. Tyle że w okulistyce „bez okularów” nie oznacza jednej rzeczy. Czasem da się zrezygnować z okularów tylko do dali, ale do czytania nadal będą potrzebne. A czasem jest odwrotnie: czytanie bez okularów, a do prowadzenia auta okulary wracają.
Dla jednego pacjenta będzie oznaczało realną niezależność w większości sytuacji, dla innego swobodę w dzień i dyskomfort w warunkach trudnych, a dla jeszcze innego dobre widzenie w pewnych odległościach, ale konieczność pogodzenia się z kompromisem w innych.
„Pozostałe soczewki… dają widzenie dali bez okularów i mniej lub więcej widzenia bliskiego bez okularów. Są takie, które pozwalają funkcjonować całkowicie bez okularów na dal, bliż i odległości pośrednie. Ale trzeba pamiętać, że „zakres” to jedno, a „komfort” w konkretnych warunkach to drugie. Dla kogoś ważne jest prowadzenie nocą, dla kogoś praca w sztucznym świetle, dla kogoś długie godziny przed ekranem. Dlatego ja zawsze wracam do pytania: w jakich sytuacjach pacjent najbardziej chce czuć swobodę. Dopiero wtedy można mówić o rozwiązaniach, a nie o marzeniach.”-mówi Seabastian Gajda
Parametry a codzienność pacjenta
W pewnym momencie zaczynają padać hasła typu: materiał, filtry, kształt, marka. I pacjent nie wie, co jest naprawdę ważne. Przesyt informacji jest zbyt duży, co wyłącza uwagę pacjenta na najważniejsze kwestie.
„Drugi podział to rodzaj materiału… Kolejne cechy to zastosowane filtry chroniące siatkówkę, kształt soczewki, renoma producenta. I to są rzeczy, o które pacjenci pytają, bo są namacalne w opisie. Natomiast z punktu widzenia pacjenta i tak najważniejsze jest zwykle to, jak będzie widział po zabiegu, a nie jak wygląda karta produktu. Ja nie deprecjonuję jakości, tylko ustawiam hierarchię: najpierw funkcja widzenia, potem reszta. Bo pacjent po operacji nie żyje parametrami, tylko sytuacjami dnia.”– mówi Sebastian Gajda
Po czym okulista i specjalista chirurgii zaćmy dodaje myśl:
„Cechy optyczne… to jest to, co pacjent wyraźnie czuje. Jakości materiału nie czuje i to znaczy, że jakość jest dobra. Znaczenie filtrów jest niewielkie. Jeśli pacjent ma po operacji problem, to rzadko dlatego, że „filtr był nie taki”, tylko dlatego, że oczekiwania wobec widzenia nie zostały dobrze omówione przed zabiegiem. Dlatego ja wolę poświęcić czas na rozmowę o funkcjonowaniu niż na budowanie przekonania, że drobny dodatek rozwiąże całą sprawę.”
Pacjent po operacji żyje widzeniem: tym, jak widzi w domu, na ulicy, przy komputerze, w sklepie, przy książce, wieczorem. Jeśli coś ma wpływ na jakość życia, to właśnie ta kwestia.
Rola lekarza okulisty
W dobrym scenariuszu pacjent nie przychodzi z gotową decyzją, tylko z priorytetami. Lekarz natomiast nie sprzedaje swojej wizji, tylko buduje rozwiązanie bezpieczne dla pacjenta. Ale bywają pacjenci, którzy wiedzą co powinno im się wszczepić.
„Zadaniem lekarza jest pokazać pacjentowi, dlaczego jego wybór soczewki nie może być spełniony, i pomóc w wyborze odpowiednio dopasowanej soczewki do jego potrzeb, uwzględniając anatomię, współistniejące choroby okulistyczne czy ogólne. To jest ten moment, w którym pacjent może czuć, że traci kontrolę skoro wiedział co chce, a ja wiem, że zyskuje bezpieczeństwo i przewidywalność. I to często wymaga spokojnego wyjaśnienia.” – wyjasnia okulista
I jeszcze jedna ważna informacja:
„Unikałbym szczegółów technicznych, które są przepełnione medycznym nazewnictwem. One często dają złudzenie kontroli, a pacjent zaczyna oceniać rozwiązanie po brzmieniu nazwy, a nie po tym co to zmieni w jego życiu. W gabinecie wolę język praktyczny: co będzie łatwe, co może być trudne, kiedy okulary będą potrzebne, a kiedy nie. Techniczne parametry są po stronie lekarza, pacjent potrzebuje rozumieć i zrozumieć potencjalne konsekwencje.”
Astygmatyzm i soczewki toryczne
Czasem o tym, jak pacjent będzie widział po operacji, decyduje dodatkowy problem oka – na przykład astygmatyzm. Astygmatyzm to nierówna krzywizna oka (najczęściej rogówki), przez którą obraz nie ogniskuje się w jednym punkcie, tylko „rozjeżdża się” – dlatego widzenie może być rozmazane lub zniekształcone zarówno z daleka, jak i z bliska.
„Każda z soczewek może mieć wersję toryczną dostosowaną do pacjentów z astygmatyzmem i nietoryczną dla pacjentów bez astygmatyzmu. Astygmatyzm to w uproszczeniu nierówna krzywizna rogówki – przez to obraz nie zbiera się w jednym punkcie i kontury mogą być mniej wyraźne. Soczewka toryczna działa jak korekcja astygmatyzmu w okularach: ma wbudowany element, który ten problem kompensuje, ale musi być ustawiona w oku w odpowiedniej osi. Jeżeli jest dobrze dobrana i dobrze ustawiona, pacjent zwykle widzi wyraźniej, z mniejszym rozmyciem liter i znaków, często też z lepszym kontrastem. I to jest ważne, bo astygmatyzm potrafi wpływać na jakość widzenia po operacji, niezależnie od tego, czy pacjent wcześniej go „czuł” – czasem był do niego przyzwyczajony i dopiero po zabiegu wychodzi, że to właśnie on ogranicza ostrość. Dlatego warto zapytać wprost, czy w moim przypadku astygmatyzm trzeba skorygować soczewką toryczną i czego mogę się spodziewać po operacji.” – wyjasnia Sebastian Gajda
Pamietaj omów z lekarzem dokładnie swój przypadek
Zaćmę usuwa się podczas operacji, ale soczewka zostaje w oku na lata. Dlatego przed zabiegiem trzeba ustalić jedną rzecz: co ma być dla Ciebie najważniejsze — widzenie z daleka, do komputera czy do czytania. Nie ma soczewki, która każdemu daje idealne widzenie we wszystkim. Zawsze coś jest „najlepsze”, a coś może wymagać okularów. Jeśli wiesz to przed operacją, nie będziesz później zaskoczony efektem. I jeszcze jedno: ważniejsze od wybóru soczewki jest wybór specjalisty, któremu zaufasz na tyle, żeby spokojnie przejść przez kwalifikację, zadać pytania i mieć pewność, że decyzja naprawdę pasuje do Twojego przypadku.
Nasz Ekspert Okulistyki

Sebastian Gajda – okulista, chirurg z wieloletnim doświadczeniem w mikrochirurgii oka. Specjalizuje się w zaawansowanych technikach operacyjnego leczenia zaćmy oraz chirurgii refrakcyjnej soczewki. W swojej praktyce klinicznej łączy precyzję zabiegową z indywidualnym podejściem do pacjenta, kładąc szczególny nacisk na rzetelną diagnostykę i dobór rozwiązań optycznych szytych na miarę stylu życia. Jest ceniony za merytoryczny, spokojny ton oraz umiejętność wyjaśniania złożonych zagadnień medycznych w sposób zrozumiały i transparentny dla pacjenta.
Zapraszamy na YouTube/Dla Widzenia
[wp_links_page display=”grid” cols=”3″ orderby=”rand” img_size=”anymag-small” desc=”none”]
ZASTRZEŻENIE Treści z naszego portalu są jedynie wskazówkami dla zainteresowanych i zawsze rekomendujemy skonsultowanie się z wykwalifikowanym specjalistą w przypadku jakichkolwiek pytań lub wątpliwości dotyczących danego tematu. Nie są to treści edukacyjne. Administratorzy portalu nie ponoszą żadnych konsekwencji wynikających z wykorzystania informacji zawartych na naszych stronach. Wszelkie treści umieszczane na niniejszej stronie internetowej chronione są prawem autorskim.







